Wyjazd do PL to dla mnie okazja by sobie pofolgować, zarówno chodzi tu o jedzenie, zakupy czy zwykłe codzienne przyjemności. Nie obejdzie się bez pysznej zapiekanki na Placu Nowym na krakowskim Kazimierzu, wizyty w ulubionej Mydlarni czy wspólne zakupy czy gotowanie ze znajomą. Dla Was może wydawać się to przyziemne czy błahe ale dla kogoś kto świadomie z tego zrezygnował - to niemal jak dzień dziecka. Pokażę Wam jakie skarby przywiozłam z PL.
1. niedawno na youtube odkryłam markę Yankee Candle specjalizujaca się w świeczkach zapachowych i zapachowych akcesoriach. Jakże się zdumiałam gdy w centrum Krk natknęłam się świeżo otwarty sklep firmowy Yankee Candle. A w nim setki świeczek o cudownych zapachach.
Chciałabym mieć je wszystkie ale do najtańszych one nie należą i do testowania wybrałam sobie świeczki w formie babeczek(Lilac Blossoms oraz Ocean Blossom, dwa bardzo świeże letnie zapachy. ).
Babeczki układa się na kominku i zapalając w środku tealighta pozwala roztopić się woskowi uwalniając przepiękny aromat.
Aktualnie testuję wosk o zapachu bzu i aromat jest wprost cudowny. Jestem pewna,ze skuszę się na inne zapachy oraz na wieksze formaty świeczek.
Przy okazji robienia zdjęć świeczkom zmieniłam dekorację na szafce.Zrobiło sie liliowo-lawendowo. Prawdziwego bzu nie mam ale za to zapach z kominka jest obłędny, bzowy ale nie duszący, nie powodujacy bólu głowy jak to zwykle się dzieje gdy ogromny bukiet bzu stoi stoi cały dzień w zamkniętym pomieszczeniu..
2. moja ulubiona Mydlarnia u Św. Franciszka ma sieć sklepów na terenie całej Polski oraz kilka w Krk. Lubię ich nie tylko za naturalne produkty, kameralne sklepiki ale przede wszystkim przemiłą i kompetentną obsługę. Już wcześniej miałam od nich wodę różaną, oliwkę z oliwek, szampon do włosów w postaci kostki mydła, masło shea czy Savon Noir. Tym razem skusilam się na:
czerwoną Glinkę, zmieszana z wodą można nakładać na twarz w celach oczyszczajacych czy włosy w formie maski, stosowana do mycia zębów pomaga zwalczać kamień oraz ma właściwości wybielające, jak na razie wielkich zmian w kolorycie nie widzę, ale odniosłam wrażenie, że istotnie moje zęby są gruntownie oczyszczone z osadu.
różane mydełko do mycia,
oraz uwaga... ekologiczne orzechy piorące:
Orzechy pozyskiwane z Orzechowca myjacego, wyglądem przypominają duże zasuszone owoce lychi z żywicznym płynem w środku. Pierwsze testy wyszły pozytywnie i jestem nimi zachwycona. Świetna alternatywa dla wszystkich eco-maniaków. Od bardzo miłej sprzedawczyni dowiedzialam się również, że zalewając wodą kilkanaście orzechów i zostawiajac je na kilka tygodni można uzyskać roztwór, którym można myć naczynia a nawet stosować jako płyn do sprzątania domu. Warte wypróbowania.
3. zakupy drogeryjne. Zaopatrzyłam się w kosmetyki Alterra, które cieszą sie bdb opinią wsród blogerek(duży + za bardzo naturalny skład). Już wcześniej miałam krem z granata Alterry, ale choć byłam zadowolona z jego działania to nie kupię wiecej bo jego zapach jest dosyć intensywny i odstrasza moje koty.
Ponadto skusiłam się na inne dobre i dużo tańsze niż w NL produkty:
Oliwka Hipp,
Krem Bambino, Sopot SPA z Ziajki
płyn micelarny Bourjois
krem do rąk Ziaja +30 :P
olejek do włosów Isana z olejem aragonowym
maskara( w NL -15 euro w PL 33 zł - różnica spora...)
świetlik pod oczy
4.Wiedzona ciekawością złożyłam zamówienie na tej stronie.
Zakupiłam;
olejek myjący do twarzy- świetnie pachnie i bardzo szybko i dokładnie zmywa makijaż oczu,
hydrolaty - na razie nie stosuje bo chcę wykorzystać wodę różaną,
peeling enzymatyczny- delikatnie usówa stary naskórek,
puder bambusowy- swietny do wykańczania makijażu, bdb matuje skórę,
żel hialuronowy- dodaję go do kremu na noc.
5. w Empiku biłam się w myśłach sama sobą bo chciałam kupić sagę Georga R.R. Martina 'Pieśń Lodu i Ognia'. Kupiłam jedynie 'Utracony raj' holenderskiego pisarza Cees'a Nooteboom'a. Do domu przywiozłam
pokażny stosik pożyczony od siostry i znajomych. stosik1-książki pożyczone ostatnio, stosik2 stosik leżący koło mojego łóżka, siegam po różne popozycje w zależności nastroju,
6. szafa..ech...bardzo skromnie, przy okazji zakupów dla mojego męża w TT skorzystałam z wyprzedaży i kupiłam sobie szaliczek:)co prawda z kolekcji męskiej ale kto by się tam dopatrzył, taki lekki i letni:)
7. pasmanteria, zapas muliny, tkaniny oraz igieł do haftu,sznurek bawełniany,nici, tasiemki,
8.prezenty- patrz ptk 1 od M. Buziakuję:)
bransoletki od mojego chrześniaka:),P.dziękuję- są ze mną zawsze:)Nieprzypadkowo jedna jest biało-czerwona a druga trójkolorowa:)
9.ostatni zakup zostawiam na inną okazję:)
A jak jest u Was z zakupami podczas wypadów wakacyjnych?A może znacie już któreś z prezentowanych marek, produktów i chciałybyście się podzielić wrażeniami?Zapraszam:)
ABily







Prawdziwe skarby dla ciała i ducha:)
OdpowiedzUsuńZaintrygowałaś mnie tymi kosmetykami naturalnymi.sprawdzam właśnie.A ksiązki -takze przy łóżku czekaja na zimę..u mnie.Pozdrówka ciepłe-aga
OdpowiedzUsuńSama interesuję się tym zagadnieniem ok roku i krok po kroku eliminuję chemiczne kosmetyki na rzecz tych bardzo naturalnych, oczywiscie lepiej by bylo zrobic to hurtem i radykalnie ale wiadomo,ze wiąże sie to ze znacznymi kosztami, wiec u mnie ten proces jest stopniowy:)
UsuńWspaniale zakupy, ja niestety musze troche poczekac na przylot do Polski..pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńZazdroszcze pobytu na Sri Lance:)Marza mi się wakacje w tak egzotycnym miejscu:)
UsuńAleż fantastyczne zakupy! Yankee Candle znam, ale bzu jeszcze nie próbowałam, muszę nadrobić zaległości, bo lilaki wprost ubóstwiam :) Orzechy też wyglądają bardzo zachęcająco. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCzy kupujesz w szkalnych pojemnikach czy też w formie babeczek?
Usuńfajnie tak poszaleć na zakupach ...
OdpowiedzUsuńech, no tak.Jeśli nie w PL to i tak musiałabym te rzeczy kupic w NL, wole jednak w PL:)
Usuńno zrobilas wazne zakupy dla kazdej pani,masz racje co do tych Candle,sa naprawde super,fajny delikatny zapach roznosza,kupuje u mojej kolezanki,pozdrawiam irena
OdpowiedzUsuńIreno, czy te swieczki kupujesz online czy w stacjonarnym,podalabyś mi namiar?szukałam w Holandii i nie znalazłam ich sklepu.
UsuńNo to się nieźle obłowiłaś. U mnie ostatnio królują ogrodowe zakupy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Mario, ja z ogrodowych rzeczy kupilam nasiona bratków:)niestety walizka ma ograniczona pojemność i za wiele nie da się upchać:)
Usuńo tych orzechach juz czytałam...ciekawe:))))...a zakupy...jak widać bardzo udane:)))
OdpowiedzUsuńja tez czytalam,ale jakoś specjalnie ich nie szukalam, dopukiero jak doslownie się o nie potknęłam w sklepie to lampka mi się zaswieciła i zaczęłam drążyć temat:)
UsuńUwielbiam kosmetyki z biochemii urody. Hydrolat z kwiatu pomarańczy jest super nie tylko na buzię. Wlałam go do małej buteleczki z atomizerem i pryskam taką mgiełką włosy, bosko pachną:) A żel hialuronowy jest po prostu niesamowity z olejem monoi frangipiani, którym zarażam każdą osobę z problemami skóry. Od 2 lat zaopatruję się w tym sklepie i na buzię nie ma lepszych specyfików jak BU :) Uważaj tylko z tym peelingiem enzymatycznym, bo mnie i moją siostrę silnie uczulił, jak tylko cię zapiecze skóra to zmywaj i wyrzuć, co by więcej nie kusiło!
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o orzechy piorące, to rewelacja, ja wrzucam 5 do zmywarki i dodaję przed każdym programem mycia łyżkę sody oczyszczonej. A do prania w pralce dodaję trochę płynu do płukania i proszek do pieczenia, wtedy bardzo ładnie pachną i dobrze się dopierają. Warto jednak wcześniej je zamoczyć przed praniem białego, bo same w sobie są ciemne i nie widać na nich osiadłego osadu.
mój żel mam w takiej małej butelce i musż epatyczkę go dozowac co mnie niezmiernie denerwuje,wolalabym cos z tradycyjnym lejkiem co można wyciskać, czy Twoje opakowanie żelu jest podobne?Peleeng mnie nie podrażnil, jak na razie zmagam się z jego rozdrabnianiem, odnioslam wrązenie,z e dodaje za duzo wody i ciagle za rzadki mi wychodzi, dzięki za rady odnośnie orzeczów, słyszalam,ze do bialego prania nalezy dodać sode oczyszczoną , czy dodajesz eco płyn do płukania czy zwykły?bo tez sie zastanawiam jak nadać praniu ładny zapach a skoro stosuję eco orzechy wolalabym nie mieszać je z chemicznym środkiem zapachowym.
UsuńBardzo udany wypad na zakupy, z ksiazkami poszalałaś...szaliczek rewelacyjny!! świeczki...cóż aż czuje ich zapach;) bardzo fajny ten 'podgrzewacz'')) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńpodgrzewacz kupilam w Holandii, nie wiem dlaczego Yankee sprzedaje swoje podgrzewacze w zestwie w którym sa 3 sztuki,jak dla mnie za dużo i za drogo, za 2 e kupilam zwykły podgrzewacz u siebie:)a zapach rzeczywiscie polecam kazdemu:)
Usuńz ksiazkami poszlałam bo walikę mi obciazyły maksymalnie:)
Ojacie ile nowosci... jak ja bym chciala uzywac takich przeroznych specyfikow na buzke ale nie moge bo moja skora jest Wyjatkowo wrazliwa i cale zycie zadowalam sie kremami dla bobasow czyli wszystkie tluste bebe itd. reszta mnie piecze i juz nie wydaje kasy i nie eksperymentuje bo szkoda mi juz pieniedzy, kazdy krem i specyfik staje sie kremem do stop! serio!
OdpowiedzUsuńTe swieczuszki tez uwielbiam, sa dosyc drogie ale pachne pieeekknie! szaliczek cudo, obok lozka tez mam takie strty:-)))
Ja malo co w PL kupuje juz tak jestem przyzwyczajona do produktow tutaj a kosmetyki sa tu w DE o wiele tansze niz te same kosmetyki w PL zwlaszcza te zagraniczne, maskary czy makeupy itd. ale na wakacjach zawsze szukam przeroznych nowosci:-) Pozdrawiam cieplusio!
Syl, moja skóra na szcżęście nie jest wrazliwa ale jednak sklonna do wyprysków i jeszcze nie znalazlam idealnych kosmetyków do niej, wiec ciagle próbuję i szukam, sama mam krem bambino, ktory stosuję gdy np slońce czy wiatr podrazni mi twarz,poza tym naturalne produkty ktore pokazalam maja tak prosty skład ,nie mają czynników alergennych tylko podstawowe skladniki aktywne, bez perfum, więc nie powinny cię uczulić:)może sie skusisz:)
UsuńNiestety w NL jest dużo drozej niz w PL i Niemczech,i mimo,ze większosć kosmetyków mam dostęp w NL to kupuje w PL bo ceny jęśli nie o polowe to sa zawsze znacznie tańsze,zazdroszcze Wam dostępu do dziewczyny niemieckiego rynku nie tylko drogeryjnego:)
Znam Alterrę i UWIELBIAM!!! mam dezodorant, bez aluminium i bardzo skuteczny, nie wyobrażam sobie innego używać. Poza tym orzechów sama chcę spróbować z racji Syncia alergika ale na razie to tylko plany. Zazdroszczę zakupów a sagę Georga R.R. Martina 'Pieśń Lodu i Ognia' właśnie pochłaniam tzn kolejne tomy. Polecam z całego serca!!! pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńJeśli byłabyś kiedyś w okolicy PL stolicy zapraszam na ciacho i kawkę :)
Marianno jak ja Ci zazdroszcze tej sagi, masz swoją czy pożyczoną?Chetnie bym sobie ją przeczytala, wlasnie wczoraj ogladaliśmy kolejny odcinek serialu i pożałowalam,ze nie kupilam ksiażki bo w serialu cąlkowicie się pogubialm, tyle nowych wątków i postaci:)Dziękuję za zaproszenie, moze kiedyś, gdzieś będize nam dane sie spotkać:)
UsuńMam część tomów swoją a cześć pożyczałam, dążę do tego by mieć wszystkie na własność. To prawda, wielowątkowość jest porażająca ale i dzięki niej tak bardzo saga wciąga :)
UsuńPozdrawiam cieplutko.
Zaskoczyłas mnie tymi orzechami do prania, zagłębiam się właśnie w szczegóły. Również czytam opinie o biochemii urody i zastanawiam się nad próbą tej marki. Wyspa Ewci napisała o hydrolacie i to mnie szczególnie zainteresowało:)
OdpowiedzUsuńOlka sama kupiłam te orzechy raczej jako ciekawostka a nie przekonana o ich dzialaniu.Ale wyprałam raz, drugi, pranie jest czyte, co prawda wogóle nie pachnie tzw "praniem", ale mnie to nie przeszkadza wcale.Hydrolat to woda kwiatowa, sama mam swoją w buteleczce z atomizerem i stosuję zamiast toniku po umyciu twarzy:)
Usuńhihih usmialam sie bo moje zakupy w czasie wyjazdu do pl to sa podobne, kosmetyki, ksiazki, jedzonko i pasmanteria :D noo ciuszki czasem tez :)
OdpowiedzUsuńTez jestem fanka biochemii, juz mam nowa liste i zawsze cos tam do niej dojdzie :) pozdrawiam cieplutko
Ubrań nie kupuje w PL, tylko dla męża, bo on zakupów nie cierpi więc ja mu zawsze coś kupuję jak jestem sama w PL.O biochemii się tyle nasluchałam i naczytalam ,ze musiałam spróbowac , teraz zastanawiam się nad Mazidlami i ZSK:)
UsuńGdy jestem w Pl zawsze ide do empiku i kupuje 3 ksiazki, tylko polskich autorow (zagranicznych kupuje po wlosku). Kupuje tez fluid Bourjois (nie ma tej marki w It) jest niedrogi, leciutki i lekko rozswietla. Czesto tez kupuje cos w aptece, jakies leki ziolowe, ktorych w It nie ma. Wstepuje tez do jednego szmateksu, mojego ulubionego, zawsze znajdowalam tam cos oryginalnego, ostatnim razem pierwszy raz niczego nie kupilam. Wiedzac, ze bede w Pl, wczesniej robie tez zakupy online i robie wysylke do domu, a potem to wszystko zabieram..najczesciej latam samolotem i zawsze mam bardzo wypchane walizki. Gdy mam czas, wstepuje tez na mini pchli targ w Olsztynie, ostatnio przywiozlam stamtad ogromny, szydelkowy, bialy obrus.
OdpowiedzUsuńNie znam tych marek kosmetykow, ktore pokazalas ani marki swieczkowo-zapachowej, musze sie rozejrzec, pewnie sa tez w it.
buziole, milego dnia
B.
a widzisz, nie napisałąm wogóle o aptece, oczywiscie tez przywozę z PL różne leki, masci ochronne itp,a ostatnio nawet kupilam nasiona kwiatów,ale zapomnialam je zabrać ze soba:)
UsuńMarka Yankee Candle jest świetnie znana, choć świecy od nich jeszcze nie miałam (nie mogę ich u siebie w mieście dostać, może będą w TkMaxxie).
OdpowiedzUsuńA co do kosmetyków to pierwszy raz z nimi się spotykam. Duży plus za składniki naturalne. Uwielbiam testować takie rzeczy. Moją uwagę zwróciła wspomniana glinka, olejek do mycia i puder bambusowy. Naprawdę fajne zakupy.
Aga-no ja niestety żylam w nieświadomości jeszcze jakies 2 m-ce temu i nie mialam bladego pojecia o Yankee, ale widac było mi pisane na nią wpaść:)Polecam wszystkie produkty, które wymieniłaś, z glinki robię maseczkę na twarz+codziennie myje zęby, olejkiem zmywam makijaż i naprawdę bdb działa,zmywa wszystko! a puder polubialam od razu, nie zmienia kolorytu twarzy jak przy innych pudrach a zostawia twarz sucha i matowa na cały dizeń:)
UsuńFajnie, że wyjazd się udał.
OdpowiedzUsuńA dzięki za kosmetyczne podpowiedzi i polecenia :)
Pozdrawiam
Ada
Bardzo owocny wyjazd. Uwielbiam takie zakupowe szaleństwo:)Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńJa z wakacji w PL zawsze przyworzę całe torby kordonków i innej pasmanterii:)
OdpowiedzUsuńno ładnie zaszalałaś :) zakupki świetne i wcale się Tobie nie dziwię,że jest ich aż tyle i,że czekasz na to jak dziecko. Pewnie każda z nas mieszkając poza granicami kraju tak by robiła. buziaki przesyłam i fajnie,że już jesteś :)
OdpowiedzUsuńPo przeczytaniu tego posta mam ochotę na gorącą kąpiel wśród tych różnych zapachowych mydełek
OdpowiedzUsuńWidzę, że zakupiłaś świetną książkę ,, Marley i ja "
Sama tejże książki nie posiadam, bo po obejrzeniu filmu płakałam przez 3 godziny
Jak przeczytasz książkę to daj znać jakie były wrażenia
Pozdrawiam
ksiażkę pozyczyłam od znajomej, tak jak napisalam wyzej kupiłam tylko 1 ksiazkę, reszta pożyczyłam, sama jestem jej ciekawa,film oglądalam 2 x i strasznie sie popłakalam:)
Usuńaaaaleee zakupy! ale rozumiem Cię doskonale- ja także z każdej wizyty z Pl przywożę "zapasy" polskości :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Ja w pl. tez mam obowiazkowe miejsca do odwiedzenia po pierwsze kawka w Dolce Vita, to jest zawsze nr. jeden:) No i wiadomo zakupy:)
OdpowiedzUsuńSwieczkowe tartaletki znam, wyprobowalam.
O orzechach slyszalam no ale jeszcze nie mailam okazji ich zakupic.
pozdrawiam
Czesc Agata,
OdpowiedzUsuńYankee Candle mozesz kupic tez w Nl. Ostatnio kupowalam w Amsterdamie w http://www.magnaplaza.nl/nl/ w jednym z sklepow w tej galerii na II pietrze.
Jest tez sklep w Den Haag, http://www.my-store.nl/
Tez kupowalam babeczki bo te w sloiczku sa poprostu zbyt drogie, wole wydac te pieniadze na cos innego.
dzięki na namiar, do AMSu nie zagladam,już prędzej do Hagi, następnym razem na pewno tam zajrze,pozdrawiam serdecznie:)
UsuńNo to się obkupiłaś :) Na początku pomyślałam, że stosiki książek też zakupiłaś :D
OdpowiedzUsuńGdzie Ty te książki zmieściłaś?
Tym arazem najbardziej zazdroszcze tego zapasu ksiazek ;p
OdpowiedzUsuńi zawsze dowiem sie od Ciebie czegos ciekawego, dzis sa to myjace orzechy. ;p
Orzechy piorące..... nie wiedziałam, zaintrygowałaś mnie i na pewno się zainteresuję.
OdpowiedzUsuńA zakupy; rewelacyjne, cóż za różnorodność:) gratulacje.
A zdjęcia jak zwykle zachwycające, godne podziwu. Zdolna z Ciebie bestyjka:) Niby nic, a jest co podziwiać, zazdroszczę.....
Proste, ach piękne aranżacje zachwycają.
Pozdrawiam serdecznie i buziaki przesyłam:)))
Zakupy mega czad ;))) Książki oczywiście najbardziej mnie kuszą, ale ten szal też świetny na chłodniejsze wiosenne dni! Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńDoślę na mejla zdjęcie sygnatury, jak tylko złapię "dobre światło"
OdpowiedzUsuńBuziaki
aleś się obłowiła :)
OdpowiedzUsuńja z Krakowa przywiozłam sobie manekina i kilka skorup :)
próbowałam się skusić na kosmetyki z Alterry, ale jak dla mnie zbyt intensywnie pachną
pozdrawiam ciepło
Kasia
Poszalałaś z zakupami ale ja też tak lubię ;-)
OdpowiedzUsuńPozwalam sobie kiedy przyjeżdzam do NL ;-) wtedy zaspokajam swoje potrzby kupowania, zbierając towar do Galerii ;-))))
Mam nadzieję że @ doleciał .... wiesz w sprawie zadania specjalnego.
Kominki z rozpuszczanymi woskami widziałam i już od dawna mam w planach nabyć, dziewczyny tez je bardzo chwaliły.
Pozdrawiam Agnieszka
Wow. No niezły arsenał kosmetyczny.Ja podczas pobytów w Pl ,też zawsze coś tam kupuję, ale przy Twoich łowach to nic.Kominki z woskiem , co prawda widziałam , ale zawsze obawiałam się duszącego zapachu, no ale może następnym razem skuszę się i ja.
OdpowiedzUsuńMam świeczkę Yankee Candle. Taką samą jak ty babeczkową, tylko o zapachu cynamonu. Jak na razie nie stopiłam jej bo nie mam stosownego kominka. Leży w lampioniku zapakowana nawet jeszcze w opakowanie :), a mimo to pachnie wspaniale. Szkoda że tanie nie są. Ja bym je wszędzie wykorzystała. Z moim lampionikowo-świeczkowym maniactwem :))))Myjące orzechy - nigdy o czymś takim nie słyszałam :ooooo
OdpowiedzUsuńjejku ile rzeczy nam pokazałaś!:) cudnie wszystko wygląda bardzo pięknie:)
OdpowiedzUsuńwidzę, że był szał ciał na zakupach:)
świeczki muszą pachnieć obłędnie:)
ściskam mocno
Ale mnie zaskoczyłas ta mydlarnia św.Franciszka-byłam przekonana że ich produkty dostępne są tylko w sieci, ja uleglam czarowi olejku arganowego i oleju kokosowego, kosmetyki alterry znam i lubię, a świeczki o których piszesz widziałam ostatnio u znajomej i zachwycałam sie ich zapachem, pewnie sie sama skuszę. Takie zakupowe szaleństwo strasznie poprawia nastrój i jesli mogłas sie mu poddać bez reszty to gratulację-oby częściej;-)
OdpowiedzUsuńA ja jednak wolę sklepik krakowski przy Limanowskiego 1, który pokochałam wręcz. Ceny niższe, bardzo milutki, świetny klimacik, nienachalna, a bardzo kompetentna i miła obsługa. Ile razy jestem w Krakowie - nie odmawiam sobie tam zakupów, pomimo iż mydlarnia Św. Franciszka otwarła sklepik w mojej mieścinie. Przez neta też można - http://galeriamydelisoli.pl/
OdpowiedzUsuńOooo.. zakupy świetne i zapas książek - tak samo robię :) teraz czekają już na mnie 3 książki, już się nie mogę doczekać jak w lipcu się dorwę do wszystkiego :)
OdpowiedzUsuńMieszkam w prowincji Zeeland :) , miasteczko Vlissingen nad samym morzem, zapraszam :)
O jejku, to żeś się obkupiła! Ja też ostatnio rozmyślałam, jakby tu się dostać/dorwać/dobrać do "Pieśni Lodu i Ognia" Georga R.R. Martina, ale że w bibliotekach raczej takich cudów, dziwów nie widów nie odnajdziesz, a na półce brak miejsca na kolejne księgi wieczyste (te które już są stoją poupychane, jak cegły w murze, a i z funduszami różnie to bywa, a czytać chce się już, póki trwają wakacje oczywiście!) to postanowiłam poszukać w internecie ebooków. Nie jest to to samo co prawdziwa książka, jej zapach, dotyk papieru, możliwość zabrania w dowolne miejsce i zamknięcia myśli pośród jej kart, ale dla spragnionego od roku, albo i dłużej bibliofila, nałogowca, który czytać, to czytał ale repetytoria maturalne głównie jest to niesamowitą pokusą :)
OdpowiedzUsuń