czwartek, 4 lutego 2016

Przeprowadzka?Help!


Wczoraj przeczytałam TEN  artykuł i zaczęłam zastanawiać się jak to będzie wyglądało u mnie. Ile mam rzeczy które na pewno zabiorę a które oddam, sprzedam lub po prostu wyrzucę? Do Holandii przyjechałam z jedną walizką a teraz obawiam się, że tir nie pomoże...

Gdy zaszłam w ciążę wraz z pojawieniem sie syndromu wicia gniazda zaczęłam porządkować mieszkanie i pozbywać się rzeczy, które mnie nie cieszą, nie używam lub o nich zapomniałam. Robiąć miejsce dla Lucky'iego pozbyłam się trochę rzeczy ale (o zgrozo) większość po prostu spakowałam w pudła i zniosłam do piwnicy...Gdzie czekają do teraz. A piwnica dzięki takim porządkom jest tak zagracony, że trudno odnaleść pustą walizkę czy wyjechać rowerem...

Odnosząc sie do Listy styledigger rzeczywiscie ubrań mam najwięcej. Ubrań sezonowych lub takich w których sie nie mieszczę, a które trzymam nie dlatego bo łudzę się iż wrócę do rozmiaru S, ale nie chę ich po prostu za darmo oddawać. Są w bdb stanie i kosztowały niemało. Mam w planie posegregowanie ich i wystawienie na sprzedaż, tylko czasu jakby mi ostatnio brak.
W szafie mam obecnie bardzo mało ubrań i zauważyłam, że tak mi dobrze. 3 ciepłe swetry, 3 lekkie swetry, 3 bluzy, 6 longsleeves,3 sukienki, 2 płaszcze i 2 kurtki, 4 tshirty, 5 par spodni bielizna  i kilka par butów. Wszystko dobrej jakości, wygodne, bez plam czy uszkodzeń. I choć chodzę w nich non stop to to mi zupełnie wystarcza i nie kupuje nic nowego dopuki nie będę nie zrzucę kilogramów po ciąży.

Mamy cała stertę pudełek po różnych aparatach, elektronice. W Holandii istnieje stronka Marktplaats.nl gdzie nieodpłatnie ludzie wystawiają swoje graty na sprzedarz. I właśnie tam można wystawić używane ubrania po dzieciach, książki czy dekoracje do domu.Jeśli mamy po nich oryginalne opakowania tym lepiej. Sama cały czas coś tam sprzedaję i kupuje tez jesli zajdzie potrzeba(ostatnio kupuję tam dużo rzeczy dla dziecka, akcesoria Stokke, Lodger czy zabawki Janod).Zdarza sie,ze nowe rzeczy w pudełku z metkami kupić można z 10 częśc ceny sklepowej. stąd też zwyczaj zatrzymywania pudełek po TV, aparatach do kawy itp.

Nie gromadzę natomiast makulatury typu czasopisma(nie kupuję), jakies ulotki czy broszury. Raz w miesiącu przeglądam wszystkie papiery jakie się uzbierały na stoliku w salonie i je wyrzucam i dlatego utrzymuje się tam względny porządek.

Ręczniki i pościel. Ostatnio kupiłam kilka sztuk pościeli i wymieniłam ręczniki a stare zatrzymałam na wypadek właśnie przeprowadzki czy remontu, gdzie materiały na czyściki będą jak znalazł.

Kubki i szklanki - tych mam zdecydownie mało.Wręcz ubyło mi ostatnio kilka ulubionych sztuk i zastanawiam się nad zakupem nowych.

Kosmetyki - tutaj nie mam sobie nic do zarzucenia.Używam mało rzeczy, przeglądam sumiennie i nic sie u mnie nie marnuje.

Książki ...ech, mamy ich 4 regały. Dużo sprzedałam i sporzedaję nadal ale wciaż jest ich mnóstwo. Całe szczęście, że już nie kupuję. Jeśli pakowanie nas przerośnie to oddamy do charity shopu ale podobnie jak z ubraniami odzywa się we mnie holenderska oszczędność i nie chcę oddawać ich za darmo.

Wieszaki - mam ich sporo ale są nowe, jednakowe, czarne pokryte antypoślizgową tkaniną i na pewno będą mi dobrze służyły.

Artykuły papiernicze - no tych mam trochę. Do tego 20 ołówków długopisów, nie wspominając o mojej drobnej kolekcji przydasiów skrapowych. Ostatnio drewniane stemple które leżały nieużywane w szufladzie zaczęły być eksploatowane niesamowicie odkąd Lucky zaczął odkrywać różne zakamarki naszego mieszkania.





Do listy styledigger dorzuciłabym swoje własne punkty które w zależności od tego co kogo interesuje i jakie ma hobby wygląda inaczej(np.mój maż kolekcjojuje retro gry i konsole i ma ich setki ale w odróżnieniu od moich klamotów wszystko pięknie posegregowane a co cenniejsze popakowana w pudła by w razie np pożaru mógł wynoić w pierwszej kolejnosci:P):

- akcesoria i gadżety kuchenne- nie będę kłamać z klamotami z kuchni będę miala powążny przedmiot zwłaszcza że wiekszość z nich jest ceramiczna tudzież porcelanowa lub szklana. Na dodatek nie mam zamiaru się z niczym rozstawać. Ba kocham je ogromnie i z przyjemnością gromadzę. Jak chociażby te nowe nabytki ze zdjęcia. Ciężkie naczynia le creuset, formy i foremki do pieczenia do pieczenia
- przyprawy kuchenne, zarówno suche jak i płynne, j.w. dużo ich,
-przedmioty dekoracyjne typu wazony, doniczki, puszki, klatki,różne pojemniki, poduszki,koce itp,
-przydasie scrapowe, tkaniny, pasmanteria-całe stosy, zarówno w moim craftroomie jak i w piwnicy.




Jeśli macie jakieś porady jak się z głową przeprowadzać to będę wdzięczna za każdą radę:)

Pozdrawiam,
ABily

9 komentarzy:

  1. Oj kochana, jakbym czytała własną listę rzeczy do przeprowadzki. Z tym, że ja już to doświadczenie przeżyłam rok temu. Nigdy nie zapomnę miny i słów pana od przeprowadzki kiedy nosił i nosił, i nosił, i..... nosił kartony z książkami i porcelaną :):):) Już teraz nie pamiętam dokładnie ale to było ponad 30 pudeł z książkami i ponad 30 z porcelaną (garnków, przypraw, przydasi kuchennych nie licząc).
    Moja rada to żeby to co ciężkie pakować w niewielkie pudła bo nikt tego nie uniesie i po prostu karton nie wytrzyma. Wszystko co szklane, ceramiczne czy po prostu twarde owijać w bombelki albo chociaż przełożyć gazetami. (gazety niestety brudzą! więc musiałam WSZYSTKO myć) I opisywać szczegółowo co jest w każdym pudle - to bardzo ułatwi rozpakowywanie! Ubrania zapakowałam w walizki razem w wieszakami więc moment zajęło ich ponowne powieszenie do szaf.
    Wydaje mi się, że nasze pakowanie i przeprowadzka poszła dość sprawnie a jedyna strata to szybka w tacy :)
    Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. powodzenia , ale nie mam doświadczenia w przeprowadzkach...

    OdpowiedzUsuń
  3. dasz radę... musisz dać !!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze, nie zazdroszczę... 5 lat temu przenosiliśmy cały nasz dobytek i jak sobie przypomnę ile było tego pakowania...brrr, ale jakoś daliśmy radę i Wy też sobie poradzicie :) Dużo było kartonów, lżejsze rzeczy pakowaliśmy też do worków. Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ka w swoim życiu przeszłam wiele przeprowadzek i wiem że tu gdzie mieszkam to jeszcze nie koniec :) Ale to co lubię w przeprowadzkach to właśnie sortowanie i pozbywanie się niepotrzebnych rzeczy. O ile lżej zaczyna się nowy etap w życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. boszsz ale piękne miseczki!!!
    ja przeprowadzałam się 3 razy i póki co to koniec! każdy raz było o jeden bus rzeczy więcej :P

    OdpowiedzUsuń
  7. przeprowadzka duża rzecz :-) polecam kartony po bananach - wytrzymałe, można piętrować i opisywać

    OdpowiedzUsuń
  8. o tak-koniecznie dobrze opisz pudła:)))))))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj dokładnie Cie rozumiem ... Ja dwa razy do roku wymieniam garderobę dzieci i raz do roku robię generalne czystki . Pudła po sprzętach to wielka zmora . Chociaż juz podobno nie trzeba mieć oryginalnego pudełka oddając sprzęt do reklamacji czy wymiany to ostatnio spędziłam 2 godziny w sklepie z żelazkiem i myślałam ze trzadnę tym żelazkiem w panią i wyjdę

    OdpowiedzUsuń