wtorek, 5 lipca 2016

Currently - June Favourites



Za nami czerwiec. Mam mieszane uczucia co do tego miesiąca. Pogoda niezbyt dopisała, zdrowie też(chorowałam przez opstatnie10 dni). Lucky dzisiaj kończy 14 miesięcy i zaczął się wspinać na wszelkie dostępne mu meble(balustrada na balkonie, stoliki na balkonie, sofy, foteliki stokke a ostatnio niski stolik w salonie). I chociaż nie wyrządził sobie żadnej krzywdy bo od razu nauczył się z nich schodzić na raka to jednak serce mi staje na baczność gdy wchodzę do salonu i widzę jak młode tańczy mi na stoliku:)
No i idą mu kolejne zęby(obecnie ma już komplet 4 pary u góry i u dołu przez co ostatnimi czasy bardzo źle sypia a ja z nim:P).

W nowym domu mamy nowe okna, przyjechała wanna i buduje się toaleta na dole( rozburzyliśmy całkowicie poprzednią bo chcieliśmy ją powiększyć).

Czerwiec obfitował w truskawki i jeszcze raz truskawki, ja wiem,ze jak jest sezon to trzeba zrobić pierogi, napiec niezliczoną ilość ciast, przetworów i co tam jeszcze. A ja uwielbiam je raw:)
Z rabarbarem to już inna bajka, ostatnio narobiłam słodkich bułeczek z nadzieniem rabarbarowym a z nadwyżki zrobiłam pyszny dżem który był jak znalazł na dzień taty( do naleśników).


***

Postanowiłam napisać o nowych nowościach u mnie ale też o ulubieńcach, które nowe już nie są ale również warto o nich wspomnieć:

Odkąd interesuję się tematem fair trade & ethical fashion to jeszcze rzadziej decyduję się na zakupy odzieżowe zwłaszczach w sieciówkach. Bardzo często kupuję w second handach na pchlich targach a nowe ubrania to tylko w razie koniecznosci(bielizna, buty). Dlatego coś musi mi się bardzo spodobać by kupić to w sklepie w pełnej cenie.

Na zdjeciu prezentuję pierwszy top zakupiony w tym roku. Spodobał mi się krój(bardzo flattering dla mojej figury że tak powiem, ukrywa co ma ukrywać), aztecki wzór no i kolorystyka miętowo - jakaś tam...).Jest lekki, zwiewny i idealna na upały...gdyby tylko zechciało być upalnie w Holandii.
Aha - jest całkowitym noname'em:)




Nowe sandałki Tommy'ego Hilfigera - model Julia. Szukałam czegoś uniwersalnego na lato, w kolorze nude, koniak lub czarnym, porządnie wykonanego. Kupiłam je na Marktplaats, są nowe choć z drugiej ręki a zapłaciłam 25% ceny. Aha, tym razem z rozmiarem nie było prolemu. Dla niewtajemniczonych proponuje zerknąć do posta z  poprzedniego miesiąca.

Okulary -  z szylkretowymi oprawkami, mam je już 3ci sezon i jestem zdziwiona jak dobrze mi służą i się wcale nie zniszczyły. Kupiłam je dawno temu na wyprzedaży w Riviera Maison.

Kindle - my love, jeśli nie z Luckym to z nim najczęściej zdradzam mojego męża:)

Brązowy skórzany pasek(z wytłoczonym wzorem skóry krokodyla - bo z krokodyla na  pewno on nie jest!) który ostatnio upolowałam w 2nd handzie. Szukałam ładnego paska i zupełnie przypadkiem wpadł mi taki fajny od Scotch&Soda.

A w tle śliczny koc piknikowy zakupiony w zeszłym roku na wyprzedaży w Hema. Jest idealny na spacer, czy to do parku czy na plażę czy nawet gdy chcemy pobawić się z dzieckiem w ogródku(czy w salonie). Piękny kolor i wzór, milusi materiał wierzchni, nieprzemakalny materiał od spodu, zapięcie na rzep i uchwyt, dzięki któremu możemy go nosić jak siatkę.





***

W czerwcu przeczytałam pozostałe części serii Rizzoli & Isles Tess Gerritsen. Jak zwykle wciągające historie i nieczęsto autorka pisze o czymś co zaskakuje mnie totalnie, np w części 'Mumia' porusza temat mumii bagiennych oraz tsants. Nigdy wcześniej nie słyszałam o nich i to było mega odkrywcze dla mnie:)







Oraz książka, którą zapamiętam do końca życia. Myślę, że każdy powinien ja przeczytać.

 Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo - Marek Rabij - Bardzo poruszający reportaż powstały w rok po katastrofie w Bangladeszu. Odkrywa sekrety przemysłu odzieżowego:jak to się dzieje, że możemy kupić tshirt za 10 złotych na wyprzedaży a sklep nie poniesie na tym straty. Ile godzin musi przepracować szwaczka w Bangladeszu by wyrobić dzienny target  by nie potrącono jej dniówki ktora nota bene wystarcza by nie umrzeć z głodu ale już nie na tyle by nie chodzić wiecznie głodnym i nie mdleć w pracy.



"Blisko 1200 kobiet i mężczyzn zabitych pod gruzami Rana Plaza. Spalona szwalnia w Ashulii, w której pewnego wieczoru zamknięto pracowników na wyższych piętrach, by z płonącego budynku wynieść najpierw zawartość magazynu na parterze. Oburzające. Ale na miano skandalu zasługuje dopiero to, że za spodnie czy sukienkę, które w Bangladeszu uszyto za 10 zł, w polskim centrum handlowym musisz zapłacić dziesięć-piętnaście razy więcej. Marek Rabij, dziennikarz działu gospodarczego tygodnika „Newsweek Polska” w maju 2013 roku – tuż po zawaleniu się Rana Plaza – pojechał do Dhaki poznać z bliska warunki, w jakich produkuje się w Bangladeszu ubrania dla polskich i zagranicznych marek. Rok później powraca na dłużej do banglijskich slumsów w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, czy katastrofa z 24 kwietnia 2013 r. wpłynęła jakoś na funkcjonowanie globalnego przemysłu odzieżowego."
source


***

Idąc tematem fashion industry obejrzałam The truth cost - dokument obrazujacy całą prawdę o przemyśłe odzieżowym. Wstrząsajacy i każdy powinien go zobaczyć. Odtąd zanim kupisz t-shirt za 10 zł na wyprzedaży i zaczniesz sie chełpić jaki to deal życia zrobiłeś zastanowisz sie dwa razy jaką cenę zapłacili Ci, ktorzy ten tshirt wyprodukowali począwszy od plantatorów, rolników hodujacych bawełnę, tkaczy i rzemieślinków zatrudnionych przy obróbce aż po szwaczkach z Bangladeszu. No i nie bez znaczenia jest tutaj również aspekt ekologiczny, jaki wpływ ma fashion industry na ekosystem, produkcję bawełny, ilość odpadów która corocznie produkuje przemysł odzieżowy, dlaczego tak szybko wyrzucamy ubrania zamiast ich naprawiać?



A to filmik który krążył po FB i jest zarówno o przemyśle odzieżowym jak i porusza temat okrucieństwa wobec zwierząt - THE LEATHER WORK.
Daje do myślenia. Szczególnie wielbicielkom modnych, markowych skórzanych torebek - miłego oglądania.




Filmiki na Youtube Freelee the banana girl- mocno kontrowersyjna postać w internecie, propagatorka zdrowego stylu życia oraz weganizmu. Silnie nawołujaca do diety roślinnej- zwałszcza owocowej(go fruit yourself), sprzeciwiajaca się wykorzystywaniu zwierząt do pozyskiwania nabiału i jajek, przetwarzania zwierząt na mięso a ich skóry na ubrania i buty.
Porusza bardzo trudne tematy a jej filmiki są bardzo mocne, czesto pokazują prawdziwe sceny uboju zwierząt, nie raz zdarzyło mi się histerycznie rozryczeć podczas jej filmiku i ten wyrzut sumienia w głowie. Wykorzystuje media społecznościowe by zwrócić uwagę na cierpienia zwierząt i apeluje do popularnych youtubowych celebrytów by poparli jej cel.cNo cóż...czasem przynosi to opłakany skutek ale szanuję ją za to co robi.


W TV czasami ogladałam programy w stylu kup ruinę i zmień ją w pałac:)
Property Brothers i Fixer Upper, a także holenderskie Huizen jacht oraz vtwonen.

EK szkoda, że Polacy przegrali:(

Zkończył się kolejny sezon Gry o Tron i OMG co to było za widowisko! Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. Dla fanek i fanów John Snow(prawie jak Adam Mickiewicz na Judahu skale...)


***

Ulubieńcy kosmetyczni czerwca:

Yves Rocher -konwaliowa woda toaletowa oraz żel pod prysznic o tej samej nucie zapachowej.
Konwalia z tej serii podoba mi się mniej niż bez ale mimo to jest bardzo ładna i lekka, w sam raz na początek lata. Żel pod prysznic, przyjemny i pięknie pachnie, niestety konsystencja jest bardzo wodnista i przez co produkt jest bardzo niewydajny.

Lanocreme - krem na noc z miodem manuka z Nowej Zelandii - kolejny bardzo przyjemny krem, kupiłam go za kilka euro w tkmaxxie i jestem bardzo zadowolona a moja skóra szczęśliwa:)




***


Denko wyjątkowo biedne, ale już tak mam; jeden miesiąc potrafię zużyć 10 pełnowymiarowych produktów a następnego 1.

1. Kruidvat - zmywacz do paznokci bez acetonu- działa ok, mój ulubiony drogeryjny zmywacz
2.Vaseline - krem do rąk SPF 15 z aloesem, przeciętny krem do rąk
3.Lifecare - paski oczyszczające na nos - do kupienia w Action - działaja rewelacyjnie i używam ich regularnie
4.Montagne Jeunesse - maseczka Creamy Coconut - juz o niej pisałam, rewelacyjnie nawilżająca maseczka, polecam.

oraz kilka próbek,m.in:
Vichy -Neovadiol - przyjemny olejek ale wolę takie bardziej naturalne i przyjazne portfelowi,
Ziaja - liście zielonej oliwki - krem oliwkowy z SPF 20, przeciętny krem, miałam go w wersji pełnowymiarowej i nie kupię ponownie
Clinique - podkład even better  - 05neutral- zaskakujący przyjemny, lekki a zarazem dobrze kryjący podkład, gdybym nie miała innych wydatków to pewnie rozważałabym zakup, tymczasem zapisuję sobie numer :)




To już wszystko w moim spóźnionym czerwcowym przeglądzie, mam nadzieję że dowiedzieliście się czegoś ciekawego, że Was czyms zainspirowałam i że macie się naprawde dobrze,
Będę wdzięczna o rekomendacje książkowe - tych nigdy dosyć:)

ABily

8 komentarzy:

  1. No i jak zawsze jestem mile zaskoczona :) Podziwiam i pozdrawiam cieplutko życząc wszystkiego najlepszego <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło że mnie odwiedziłas i pozostawiłaś po sobie ślad.Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  2. działo sie ,a Grę o Tron uwielbiam oglądać , choc rózni się od ksiązki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety skończyłam tylko 2 pierwsze tomy:( ale słyszałam,że od 5 sezonu to co jest na kartach książki a w serialu ma niewiele wspólnego.

      Usuń
    2. no własnie ,ale i tak lubię oglądać :))

      w ogóle lubie najpierw przeczytac ksiązkę ,a potem obejrzeć ekranizje , bo jak odwrotnie , to często jestem rozczarowana...

      a gdzie byłam jak mnie nie było... oj , to bardzo długa niestety nieprzjemna historia...:/

      miłego dnia

      Usuń
    3. Ja też staram się czytać a potem ogladac ale w przypadku GoT to niewykonalne, książki choć wciagajace czyta sie tygodniami a zaczęłam je czytać bardzo późno gdy pierwszy sezon był wyemitowany i nie miałam szans na nadrobbienie zaległosci. Moze kiedyś jeszcze wróce do książek tymczasem delektuję się serialem:)Uwielbiam go i czekam na rozgrywkę pań w kolejnych episodach + Jona:)Genialny!

      Usuń
  3. Serial żyje własnym, barwnym życiem :) a Jona Snow nie musisz polecać, do schrupania bardzo :)
    Ja też ostatnio za sieciówkami nie przepadam za to odkryłam polskie szwalnie i ich sklepy z super ciuchami :)
    Raczkujące dzieci przeprawiają o zawrót głowy. Mój Syncio potrafił wyrżnąć o własną piżamę i lała mu sie krew z ust, widok koszmarny!
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  4. maseczkę spróbuję a "Gra o tron" czeka na razie Hause of cards chłonę ;-)

    OdpowiedzUsuń