Obejrzałam inspirujacy filmik na youtube, jeśli narzekacie na metraż swojego mieszkania, domu to powinniście objrzeć ten film. Mieszkając na 8m2 w Tokyo, da się:) A my tymczasem przymierzamy sie do rozbudowy kuchni choć po obejrzniu w/w filmiku ogarneły mnie wątpliwości...
A tymczasem w salonie upragnione duże - małe zmiany. Pożegnalismy starą skrzynię a przywitaliśmy 3 małe okragłe stoliki, ogromnie podobają mi się kształtem i kolorystyką, 2 kupiliśmy nowe, trzeci to zdobycz z pchlego targu.
Nie muszę pisać jak bardzo podoba mi się ta zmiana, jak nasz salon(i tak duży i jasny) zyskał na lekkości i przytulności. Dodatkowo co mnie od dawna irytowało, nasz synek przestanie sobie nabijać guzy na jego ostrych kantach.
Stoliki podzieliłam na część ozdobną gdzie stoją jakieś kwiatki i wazoniki, na najwyższym mam komplet podkładek które służą mi gdy chcę postawić kubk z herbata lub lampkę wina, a ten największy miętowy(!) jest zawsze pusty i korzystamy z niego jako podnóżek(mąż) lub np do układania puzzli(Lucky).
Odkąd je posiadam nie zdarzyło mi się by panował na nich nieporządek lub leżały na nich jakieś niepotrzebne rzeczy. Co najlepsze one są lekkie i poręczne i w każdej chwili można je poprzstawiać gdy np chłopakom zachce się grać w piłkę w salonie.
W salonie nowy jest też dywan stylizowany na vintage a także lampa w kolorze mosiądzu.
***
Minęły 3 miesiace weganizmu i jakie są moje odczucia? Początkowa euforia że wreszcie to zrobiłam minęła. Życie toczy się dalej a ja codziennie odkrywam coś nowego.
Na przykład to, że witamina D3 jest pochodzenia zwierzęcego i można ja znaleźć często w produktach spożywczych jak choćby roślinnych margarynach czy chrupkach śniadaniowych, a że soki owocowe popularnych marek są klarowane żelatyną!
Wszędzie czają się pułapki na nic niepodejrzewajacych konsumentów. Dlatego konieczna jest codzienna edukacja.
Na kanale missplayground natrafiłam na informację o książce Jonathan Safran Foer - Zjadajac zwierzęta'. Blogerka wspomniała że dzięki tej książce przeszła na weganizm. To wystarczyło bym zapragneła ja przeczytać.
To nie jest książka o wegetarianiźmie ani weganiźmie to książka o zjadaniu zwierzat jak w tytule. Dlaczego jemy zwierzeta, dlaczego jemy kurczaka a psa już nie( w większości kultur oczywiście), dlaczego bez szemrania zarzucamy wędkę z hakiem by złowić rybę a już idea by postąpić z kotem czy psem wydaje się niewyobrażalna i za znęcanie się można zostać skazanym, czy wiemy jak w praktyce wyglada współczsna hodowla zwierząt, czy wiecie że ' jajko z wybiegu" tak naprawdę to bzdura a w praktyce oznacza ze na fermie kurzej zwierzęta maja dostęp do świeżego powietrza czyli np 1 uchylone okno w zagrodzie na 30 tyś zwierząt! Czy wiecie że fermy kurze odcinaja kurom dostęp światła i głodzą je przez kilka tygodni by potem zalać je 20 godzinnym światłem by kury myślały iż jest wiosna by wywołać skłądanie jaj? O albo to że męskie piskleta niosek są mordowane i wyrzucane po wykluciu bo z punktu widzenia produkcji są bezużyteczne? A same nioski po 2 latach ida pod nóż bo znosza mniej jaj więc lepiej je zastapić młodymi kurami. Zakłady chowu przemysłowego stanowią dla dziury ozonowej zagrożenie większe niż transport. Z hodowli bydła pochodzi podobno aż 18 procent wszystkich gazów cieplarnianych. To o 40 procent więcej niż produkują wszystkie samochody, statki, samoloty i pociągi razem wzięte..I mogłabym tak dalej i bez końca. Ksiażka otwiera oczy na tyle ważnych aspektów nie tylko dla osób poszukujących swojej drogi w świecie zdrowego odżywiania ale przede wszystkim ekologii i humanitaryzmu.
Gdy byłam wegetarianką czułam sie winna iż jem jajka i jem ser i nadwyrężam'kurzy kuper i krowie cyce'. Teraz jestem weganką i czuję się winna że nie robię nic by zapobiec masowemu mordowaniu zwierząt... takie są moje opdczucia po przeczytaniu tej książki.
Oprócz w/w książki sierpień minał mi pod znakiem kryminału. K.Puzyńska , seria Lipowo część 7 - Dom czwarty oraz część 8 - Czarne narcyzy. Intrygi są ok, ale autorka postanowiła wprowadzić trochę slangu policyjnego(nie trochę- dużo) i okropnie mnie to irytuje. Rozumiem, życie doświadcza bohatera, bohater się zmienia i staje się bardziej gruboskórny, jego język jest bardziej szorstki i sposób zachowania też ale żeby kryminał zamienić na abc slangu. Jestem na NIE. Jak to bywa w przypadku tej autorki szybko się je czyta ale i szybko zapomina. Polecam jako książki na odmóżdżenie.
Po tym zwiastunie zapragnęłam przeczytać książkę i dowiedziałam się że Bałwan powstał w oparciu o powieść Jo Nesbo - Pierwszy śnieg. No i przeczytałam i spodobała mi się a potem zorientowałam się że to 7 część w serii Harry Hole. Brawo ja! Przeczytałam zatem nr 1- Człowiek nietoperz i nr 2 - Karaluchy. To są dobre kryminały, Trochę przypominają mi Henninga Mankella. Dużo w niej dobrej pracy dedektywistycznej i co najważniejsze główny bohater nie jest kryształowy i jak zwykłemu cżłowikami zdarzaja sie mega wpadki. Obecnie czytam nr 3 al tej już nie mogę zaliczyć do sierpnia więc napisze o niej następnym razem.
***
Denko:
Suchy szampon Batiste- tropikalny-ok
Freeman - peeling solny z guawą, piękni pachnie ale ta sól...
Dove-dezodorant, ok
Essie - lakieer Fifth Avenue nr 64, piękny kolor na lato, nistety szybko gęstnieje
Montagne Jeunesse - maseczka złuszczajaca z kwiatu passiflory oraz ze skórki cytryny,ok
Babydram- krem dla dzieci na niepogodę, rewelacyjnie sprawdził się dla mojego synka ale też sama używałam go gdy szłam biegać w zimne poranki,polecam
Weleda- nagietkowy krem na pupę, polecam, mamy kolejny
Weleda- nagietkowa pasta do zębów, dla synka kupuję pastę do zębów tylko tej firmy, polecam
Pozdrawiam i jestm ciekawa czy podobają się Wam zmiany w salonie,
ABily
Podoba mi się dywan.chociaż sama je zlikwidowałam i nie mam nigdzie:))oraz miętowy stolik:))
OdpowiedzUsuńna temat weganizmu się nie wypowiem,bo od czasu do czasu lubię zjeść kawałek mięska:)ja pochodzę widocznie z linii łowców nie warzywożerców:)))
Dywan ma krotkie włosie i jest własciwie jak wykładzina a nie dywan.Na wzorze nie widac plam a jak juz sie coś wyleje to łatwo wywbić plamę. Bez dywanu moim zdanim w naszym mieszkaniu byłoby nieprzytulnie, zimno no i mój synek lubi sie na nim wyturlać:)
UsuńKazdy je na co ma ochotę i nikomu nic do tego:)
Jo Nesbo uwielbiam! głownie za brak schematyczności :) warto czytać serię od początku ponieważ w pewnym momencie wątki bardzo zazębiają się w kluczowych sprawach :)
OdpowiedzUsuńJa z mięsa potrafiłam zrezygnować, niestety mleko i jajka, a szczególnie masło to dla mnie smaki nie do zastąpienia :(
Musze przyznać,ze bez nabiału nie jest łątwo i np do jajek nie tesknię al ser...rany jak mi brakuje sera na pizzy czy do makaronu. Na razie nie znalazłam jeszcze sposobu na domowy ser ale mam nadzieje z czasem dojde i do tego a za jakis czas moj organizm nie bedzie domagał się niewegańskich produktów.Pozdrawiam
UsuńU nas w salonie są dwa stoliki Uważam że to genialne rozwiązanie. Dokładnie jeden jest dekoracyjny drugi użytkowy A gdy wpada ktoś na leniwą kawkę to dekoracyjny pustoszeje i mieści się na nim ciacho O trzecim już myślę bo podnóżek super sprawa :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
dokładnie:)zapomniałam o ciachu:)
UsuńBardzo podoba mi się miętowy stolik oraz dywan! Do takiego wnętrza przydałyby się jeszcze jakieś niebanalne dekoracje ścienne, może fototapety z motywem roślinnym.
OdpowiedzUsuńPlanuje galerię zdjęc z obrazkami z motywem roslinnym oraz logotypami ale musi troche potrwac aż uzbieram wszysztkie ktore mi sie podobaja + ramki, ściana na pewno nie pozostanie goła:)dziękuję za odwiedziny i komentarz:)
UsuńLovely!
OdpowiedzUsuńpiekny mietowy stolik:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Dywan jest rewelacyjny....okragłe stoliki z pewnością są bezpieczniejsze i całkiem fajne.Przeczytałam całego Twojego posta , ale skomentuję tylko wnętrzarską część, bo temat tej książki jest bardzo trudny.Powiem tylko ,ze brawo dla Ciebie, podziwiam Cię
OdpowiedzUsuń