
Napisałam do Doroty a dzisiaj jestem szczęśliwą posiadaczką pięknego filcowego kwiatka.

Uwielbiam jego kolor i kształt, cudownym dodatkiem są misterne pręciki oraz sporawy ogonek.

Dorotka zrobiła mi rówież niemałą niespodziankę dołączając piękną zawieszkę, która już znalazła swoje zastosowanie.


Dziękuję bardzo.
Przy okazji pochwalę się jakie cudo trafiło w moje posiadanie.Od dawna szukalam chusty w stylu folk, ale nie chciałam nowej, interesowały mnie takie noszone, babcine, z historią. Moja siostra przy okazji porządków w szafie znalazla kilka starych chust, wybrałam sobie dwie z nich.

W tej niebieskiej jestem wprost zakochana, zwłaszcza,że znajdują się na niej moje ukochane maki.

Druga zaś jest dosyc prosta, beżowa z różanym motywem. Jeszcze marzy mi sie taka wielgachna z frędzlami...

Pozdrawiam dżdżysto,
ABily
Broszka prezentuje się okazale i taka sporawa jest. Też się przymierzam do filcu, ale ...za czas jakiś. A chusty...swoje wyprosiłam od teściowej.Pozdrowienia.
OdpowiedzUsuńOj, wyrzucałam kiedyś takie chusty;-(((
OdpowiedzUsuńEdi, wiem że broszka duża ja jest,albo ja mala..;P Ale śliczna i nie moglam się jej oprzec.Docelowo będę pewnie ją nosic do plaszcza co powinno nieco zredukowac jej rozmiar
OdpowiedzUsuńBasiu,szkoda,że się pozbylaś chust,teraz to one wracają do łask
Chusty cudowne, ta ostatnia...poezja !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie