Post zainspirowany ostatnimi groszkowymi wpisami Ushii a dedykowany wszystkim, którzy uwielbiają miętowy kolor.
Filiżankę znalazłam w kringloop'ie - holenderskim odpowiedniku charity shop.
Nigdy nie byłam miłośniczką filiżanek i ich używania(bo ja pije tylko latte w wysokich kubkach) ale tej nie
mogłam się oprzeć.
Filizanka ma śliczny mietowy kolor oraz kwiatowy wzór.
Obecnie zaparzam sobie w niej miętowa herbatę ze świeżej mięty, którą ostatnio ogromnie polubiłam.
Mięta i jej wszelkie kombinacje a także niezwykle aromatyczna chai(herbata korzenna) to obecnie moje ulubione smaki.
O tym,że mięta może mieć wiele odcieni możecie się przekonać patrząc na poniższe zdjecia.
O ile filiżanka ma bardzo nasycony kolor, niemal wpadajacy w turkus to poniższe naczynia są bardzo 'bledziutkie'.
Ceramiczne naczynie do zapiekania.
Idealnie nadało się do przyrządzania słynnego Boeuf Bourguignon. Przepis z książki Julii Child. O ile nazwa potrawy bardzo intrygująco brzmi to mogę stwierdzić,że to nic innego jak bardzo dobry gulasz wołowy na bazie z czerwonego wina.
Nawet paznokcie pomalowalam sobie na miętowo, mietowy lakier z Eveline, delikatny róż- Essie Mademoiselle.
I moje miętowe książki kucharskie. uwielbiam ich szatę graficzną, nie dość że zawierają bezcenne przepisy i porady to są przepięknie wydane.
Miętowa sosjerka z Bavarii. Nieco ciemniejsza od naczynia do zapiekania.
Pojemnik kuchenny z przeznaczeniem na kawę.
Pozdrawiam,
ABily






cudne to wszystko! jutro zmacam ;) i zamawiam sobie herbatkę ze świeżej mięty!
OdpowiedzUsuńPiękne, miętowe, pastelowe. Książki kucharskie powaliły mnie na kolana - niesamowite !!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)))
Hmmm...Śliczny kolor. Ja chyba nie mam w domu nic miętowego... A herbatkę miętową pijam tylko ekspresową :-( Zawsze sobie obiecuję, że spróbuję ze świeżej mięty, a potem i tak zapominam. To tak jak z innymi herbatami. Jak bywam w Sankt Petersburgu, zachwycam się aromatami ich herbat, w kawiarniach próbuję różnych smaków, do domu wiozę różne rodzaje obiecując sobie, że teraz będę pijała tylko takie i ... po miesiącu wracam do ekspresowej Liptom. Jakoś nie ten klimat, nie ten nastrój... Chyba jestem za mało elegancka.
OdpowiedzUsuńPiękna filiżanka i porcelana. Uwielbiam miętową herbatę i czekoladki nadziewane miętowo.. Jestem maniaczką dobrej herbaty i porcelany. :) Pozdrawiam. :)
OdpowiedzUsuńMiętowy górą!!!!
OdpowiedzUsuńJa też statnio kupiłam sobie świetną książkę kucharską z francuskimi przepisami. Może pochwalę się na blogu...
Dobrej nocy!
To prawda, że bogactwo odcieni urozmaica naszą codzienność, a pastele chyba szczególnie. Choć latem wszystkie kolory są na topie... Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńUśmiechnęłam się szeroko już po pierwszych zdaniach tego postu. Właśnie dziś byłam w tutejszym charity shop i zakupiłam dwie filiżanki z różyczkami w tym samym zestawie kolorystycznym jak te ze środeczka Twojej:)
OdpowiedzUsuńPastelowe kolorki uwielbiam! Pudrowa mięta jest idealna na lato! Uganiam się właśnie z lakierem z Essie "Mojito madness" i chyba najszybciej bedzie jak kupię "on line", bo nigdzie nie mogę znaleźść. Bardzo lubię tę markę. Rownież mam Mademoiselle i podobny do niej High maintenance:)Pięknie prezentują się Twoje dłonie z miętowym akcentem:)
Wspaniały post!
Pozdrawiam:)
p.s. Wkradł się taki bład w pisowni, że pozwoliłam sobie usunąć poprzedni komentarz. Przepraszam.
Olu, mialam okazje kupić rowniez inne filizanki z tej 'rodziny", nawet z tymi samymi rozyczkami, al emoja kuchnia jest naprawde niewielka, niezbyt funkcjonalna i szkoda mi kupowac piekne przedmioty a potem chowac do schowka na buty czy szczotki. Dlatego wybrąlam tylko tą:)Moze kiedyś, gdzies... ta pierwsza filizanka bedzie poczatkiem pięknej kolekcji:)
UsuńPS.błędami się nie przejmuj, ja sama robie okropne błedy i w mowie i pisowni, tak to jest jak sie uzywa polskiego 2x w roku:)
Agatko, mam ten sam problem z małą powierzchnią;) Ograniczam sie z zakupami jak mogę, ale....;)
Usuńpastelowe , delikatne kolorki - to u Ciebie lubię najbardziej !
OdpowiedzUsuńPrześliczna filiżanka! Uwielbiam miętowy kolor :) Podobnie pistacjowy. Co do herbaty to chciałabym kiedyś przywieźć sobie z Maroka śliczne szklanki z kolorowego szkła :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Filiżanka jak z królewskiej zastawy- bardzo stylowa i elegancka. I miętowo-pastelowe naczynia też mi się podobają. Książki są tak wydane, że bardzo chętnie wyeksponowałabym je u mnie w kuchni.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i pamiętam o tym kursiku na kosmetyczkę.
Agnieszka.
dziękuje - świetna wiadomośc, ja dopiero zaczynam szyc i wszelkie tutoriale z cennymi wskazówkami będą mi pomocne:)
Usuńoj tak, miętowy ostatnio króluje, ale filiżanka powaliła wszystko :) jest OBŁĘDNA!! i jak ja też na codzień raczej nie korzystam z filiżanek, tak z tej połabym niemal wszystko ;)
OdpowiedzUsuńpozostałe utensylia także mają swój urok :) książki wydane pięknie :)
dobrego dnia!
Świetnie uchwyciłaś miętowy kolor w domowych dodatkach.
OdpowiedzUsuńFiliżanka cudna.
Pozdrawiam
hej kochana:)))
OdpowiedzUsuńkocham lawendę, dlatego ten post szczególnie mnie zaciekawił:)))
filiżanka jest przepiękna, choć tak jak Ty kawę czy herbatę wolę pić w dużym kubku, bo niestety moje łyki są za duże:)
Wszystkie naczynia mają piękne miętowe odcienie... już sobie wyobrażam Twoją kuchnię z nimi w roli głównej.
a Juliie Child uwielbiam za wszystko!
Uwielbiam jej przepisy... nawet niedawno był o niej film w kinie, tylko tytuł wypadł mi w tej chwili z głowy.
zapraszam na lawendę do siebie:)
ściskam mocno
a tak, widziałam lawende u Twojej mamy,piękna, ja sama mam na balkonie kilka doniczek z lawendą, pokaże wkrótce:)
UsuńPS.ja bym sie nie wachała ani chwili i naszabrowałabym tej lawendy...kupno suszu to nie to samo, co własny zbiór:)
ależ miętowe śliczności:)))...a filiżaneczki kocham:)))...Gulasz BB...mniam czasem go robię...a dodajesz małe pieczarki?
OdpowiedzUsuńdodałam na samym końcu wcześniej podsmażone brązowe pieczarki pokrojone w ćwiartki oraz ugotowane małe cebulki, dokladnie jak w oryginalnym przepisie, to był pierwszy raz jak przygotowywałam tą potrwe i chcialam zrobić wszystko zgodnie z wytycznymi, teraz wiem jak to wszytko wygląda i będę mogła improwizować:)
Usuńfiliżanka mnie powaliła. Jest piękna!!!!
OdpowiedzUsuńWspaniala filizanka, idealna do picia herbaty mietowej:-)) wspaniale zdjecia:-)
OdpowiedzUsuńsama za miętowym kolorem nie przepadam ALE! filiżanka mnie zachwyca a książki sama bym chciała mieć. Pozdrowionka.
OdpowiedzUsuńFiliżaneczki uwielbiam i choć już nie mam na nie miejsca ciągle kupuję ....
OdpowiedzUsuńNa naczynka do zapiekania choruję ale ciągle używam przezroczystych szklanych...ale może kiedyś ?
Herbatki smakowite, lubię wyszukane smaki popróbować ;-)
Pozdrawiam Agnieszka
no ale ci mietowo,hi hi piekne rzeczy,ta filizanka delikatna,pozdrawiam irena
OdpowiedzUsuńcudo filiżanka, zachęciłaś mnie to zakupu książki kucharskiej Juli;-)lakier obłędny, a i miętowa zastawa godna podziwu, idę zaparzyć sobie mietkę....dziękuję za linka do poduszki bez oparcia, własnie o taka mi chodzilo.pozdrawiam
OdpowiedzUsuństrasznie zazdroszcze i filizanki i naczynia do zapieknia i sosjerki!
OdpowiedzUsuń:-D
buziole
B.
Powiało miętową świeżością. Uwielbiam taką świeżo zaparzoną mięte. Też nie kolekcjonuje filiżanek bo lubię pić kawę w dużych kubkach, ale zawsze wzdycham do takich pięknych jak ta Twoja :)
OdpowiedzUsuńW sosjerce się zakochałam! :P Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńOj ta miętka, kradnie nam serca jedno po drugim ;)
OdpowiedzUsuńPiękne odcienie, a filiżanka wyjątkowo urocza.I te książki ...
Ja już upatrzyłam sobie, które krzesło przemaluję na miętowo ;)
Pozdrawiam serdecznie z nutką orzeźwiającej mięty ... ;)
Miętowe cacuszka cudne:)))ja mam fioła na punkcie filiżanek i też kupuję na sztuki te które do mnie przemawiają:)))....a przemawiają z reguły krzywe:)))))))pozdrawiam
OdpowiedzUsuńpiękne dodatki pokazujesz.
OdpowiedzUsuńTaki naczynie do zapiekania to bardzo mi się by przydało
Ojej, jak pastelowo:-) ostatnio tak mnie ciągnie do pasteli:-))) pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńŚliczna miętowo-różana filiżanka. Piękny jest ten kolor mięty:) Pozdrawiam e
OdpowiedzUsuńśliczne i inspirujące fotografie :) a ta książka... mega! :) pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPuszka na kawę w kolorze mięty mnie powaliła.Jest cudna:)Inne rzeczy również cudne.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Hej Sloneczko wlasnie przylecialam do Ciebie poogladac mieta po Twoim komentarzu:-)) ja mam ostatnio niezle zaleglosci w blogowaniu:-(( ale moze ponadrabiam:-(
OdpowiedzUsuńMietuski sliczne, kazdy jeden, filizaneczka cudo wiesz ze ja takie uuuuwielbiam:-)) niezle ci sie trafila:-)) a ksiazki Juli wiem, ze masz bo juz wspominalas, ze jestes fanka ale powiedz Agatko jak wolowinka sie udala???
Sciaskam!!
Mam nadzieję że nie, że to minie ale muszę jeszcze czekać 3mies na rezonans. Staram się o tym nie myśleć choć trudno. ;) Pozdrawiam słonecznie. :))
OdpowiedzUsuńFiliżanka w moim ulubionym kolorze ...
OdpowiedzUsuńA i ja jestem posiadaczka książki z mietową okładką Gotuj z Julią, niestety jak na razie wypróbowałam jedną zupę.Twoje miętowe rarytasy pieknie się prezentują.
OdpowiedzUsuńniesamowita ta gama kolorów...niby ten sam a jednak inny...:)
OdpowiedzUsuńCudne!! Miętowe, pastelowe - Love.
OdpowiedzUsuńmasz niesamowity dar wynajdywania pięknych rzeczy, łączenia ich ze sobą... Julia... ach! Uwielbiam te francuskie klimaty!
OdpowiedzUsuńpiekne rzeczy zwlaszcza pojemnik na kawe przypadl mi do gustu:-) a ja mam piekna mietowa broszke od Ciebie!
OdpowiedzUsuń