piątek, 23 stycznia 2015

I quit sugar - Rzucam cukier


...czyli moje przemyślenia po przeczytaniu książki Sarah Wilson - "Rzucam cukier".




Jeśli ktoś zna mnie prywatnie to wie dobrze, że przez moje gospodarstwo domowe co jakiś czas pojawia się jakiś trend w żywieniu. Począwszy od laktoowowegetarianizmu któremu jestem wierna już ponad 20 lat i nie sądze bym kiedykolwiek miała powrócić do jedzenia mięsa czy ryb, jeśli miałabym coś zmienić, to pójść w kierunku weganizmu.
Mój mąż nie jest wegetarianinem, za to lista produktow których nie je, unika jest znacznie dłuższa niż moja. Pamiętam przerabialiśmy okres beztłuszczowy, bezglutenowy(ten akurat trwa z pewnymi wyjątkami do dziś), sokowo - koktajlowy - gdy zamiast stałych posiłków piliśmy tylko soki warzywne(to akurat bardzo dobrze mi służyło i choć nie codziennie to nadal sokujemy), wprowadziliśmy do naszej codziennej diety superfoods(goji, chia, nasiona konopii, orzeczy...mnóstwo orzechów, spirulina, chlorella, proszek z kiełkow pszenicy, śruta kakaowa, len płynny i nasiona), dieta białkowa, a ostatnio w naszą codzienność wkrada się dieta paleo, bezcukrowa a mąż przebąkuje coraz częściej, że chciałby spróbować weganizmu!!!

Ja nadal uważam że nie należy ulegać modzie i nadgorliwie stosować jedną konkretna dietę, Uważam że wszystko jest dla nas dobre pod warunkiem, że jemy je w rozsądnych ilościach. Wszystko - z wyjątkiem cukru. Od kilku miesięcy intensywnie czytam o wpływie cukru na nasze zdrowie i wszędzie czytam iż cukier to najniebezpieczniejszy składnik w naszej codziennej diecie.
Dlatego ten post, dlatego postanowiłam napisać moje odczucia po przeczytaniu tej książki. Książka zaciekawiła mnie już jakiś czas temu ale dopiero polskojęzyczna wersja oraz promocyjna cena przesądziły o jej zakupie.
I choć uważam, że jest to bardzo wartościowa pozycja to jednak wstrzymałabym się od pochopnego zakupu.




Książka podzielona jest na część teoretyczną(etapy detoksu) oraz praktyczną zawierajacą 108 przepisów na bezcukrowe posiłki.

Bardzo podoba mi się iż Sarah mocno podkreśla jak bardzo szkodliwy jest cukier i że zdecydowanie powinniśmy zredukować jego używanie w codziennym życu.

Nie odkryła tym Ameryki bo o tym fakcie wiedziałam od jakiegoś czasu ale może powtórzę: osoby usiłujące schudnąć: winowąjcą nadprogramowych kilogramów nie jest tłuszcz a cukier! Kupowanie low fat jogurtów zawierajacych dwa razy tyle cukru co normalny tłusty jogurt nie spowoduje u Was cudownego spadku wagi.


Zwróciła uwagę na mocno uzależniajace właściwości cukru, przez co odruchowo siegamy po produkty zawierające cukier. Podam przykład: nie słodzę herbaty od ok 10 lat, natomiast nie wyobrażam sobie kawy bez dodatku cukru. Jakiś czas temu zredukowałam zużycie cukru z 2 łyżeczek do jednej, rok temu zaczęłam stosować stewię zamiast cukru (smakowała z kawą conajmniej dziwnie), aż w końcu zdecydowałam iż łatwiej mi wyrzeć się kawy niż słodkiego smaku cukru. Kawę udało mi się rzucić natychmiast, czego nie można powiedzieć o cukrze.


Kilka rad Sarah podczas trwania detoksu(warto wprowadzić nawet jeśli się na niego nie decydujemy a po prostu chcemy ograniczyć użycie):

-ograniczamy spożycie napojów gazowanych, rezygnujmy ze słodzenia herbat czy kawy(można używać słodzików naturalnych, wybieranie zdrowych przekąsek(orzechy),
-zastępujemy spożywany cukier tłuszczami i białkiem,
-czytamy etykiety; szukamy rubryki z węglowodanami oraz cukramy i skupiamy się na tych ostatnich, porównajmy wspomniany jogurt niskotłuszczowy z pełnotłustym. Jak zauważycie ilość dodanego cukru będzie dwukrotnie-trzykrotnie większa,
-używamy zamiast cukru alternatywnych jej odpowieników: najlepiej syrop z brązowego cukru(własnie kupiłam i stosuje do jogurtu z owocami  rano zamiast miodu) oraz stewie, albo ksylitol, syrop glukozowy(maltodekstryna)- te w ograniczonych ilościach i dekstroza, należy unikać innych słodzików gdyż okazały się one rakotwórcze bądź kompletnie niestrawne.

I wszystko byłoby pieknie gdyby dosyć restrykcyjne podejście Sarah do rzucania cukru, jak rzucać to rzucać wszelaki cukier, nie tylko ten dodany(czyli cukier przetwożony) ale np cukier naturalnie wystepujący w owocach czy sokach(tych świeżo wyciskanych w domu też). Wg niej należy zrezygnować całkowicie z owoców na cały okres odwyku czyli ok 8 tygodni by potem gdy uzależnienie minie wprowadzać ich niewielkie ilosci do codziennego jadłospisu.

Z tym jakoś trudno mi się pogodzić i nie wyobrażam sobie poranka bez tłustego jogurtu greckiego z porcją jagód. Albo owsianki z owocami letnimi.Albo banana czy jabłka po południu. Albo koktajlu z mango i spiruliną.




Przeczytałam wszystkie zamieszczone przez nią przepisy( co mi się rzadko zdarza w książkach kucharskich), niektóre całkowicie dla mnie nowe(na własny serek śmietankowy, pesto z jarmuża, skiełkowane orzeczy i nasiona, mleko migdałowe, puree z dyni) i mam  sceptyczne podejście do jej stylu gotowania.
Owszem Sarah podkreśla że nie cierpi marnowania produktów dlatego czesto przygotowuje ich więcej a następnie zamraża porcje jedzenia, nie kupuje składników który użylaby tylko raz a potem zmarnowałby się stojąc nieużywany w lodówce. To na plus.
Zastanawia mnie jednak czy przeciętna osoba zadowoli się na obiad podprażonymi nasionami, oraz brokułami i dynią z patelni i nic wiecej. Jak dla mnie jej przepisy nie są kompletne i nie mogą być drogowskazem gdy rzeczywiście zdecydujemy się rzucić cukier. Moim zdaniem jej przepisy mogą stanowić urozmaicenie posiłku, być przekąską a nie bazą codziennych posiłków(przynajmniej nie w naszym klimacie(Sarah pochodzi z Australii) i na dodatek przy słabej dostepności niektórych produktów).

Nie wspomnę o tym jak drogich produktów używa(orzechy, nasiona, mąki orzechowe, kokos pod wszelką postacią a najlepiej świeży, zamienniki cukru itd) i czasem czasochłonnych metod przygotowania wymagaja jej przepisy. Kto na to ma finanse, kto na to ma czas?

Podsumowując; przeczytałam z  ciekawością, zaznaczyłam kilka ciekawych przepisów(kilka już wypróbowalam i całkiem nam smakowało) ale na pewno nie zdecyduję sie na cukrowy detoks w 8 tygodni. Książka bardzo pieknie wydana z ładnymi zdjęciami ale jeśli trafiliście na nią przez przypadek to raczej nie polecałabym zakupu. Podobne modne przepisy np. na budyń z nasion chia znajdziecie w sieci a jeśli jesteście zdeterminowani i szukacie rozpaczliwie sposobu na wprowadzenie radyklanych zmian w swojej diecie, to może być  pozycja która warto przestudiować.

***

I po tym przedługim wstępie propozycja z książki:)

Boski deser z nasion chia i quinoi (str 83)



Składniki:

0,5 szklanki ugotowanej quinoi
3 łyżki nasion chia
1 łyżka siemienia lnianego
1,5 szklanki mleka (normalne, kokosowe lub migdałowe)
2 łyżeczki kakao
0,5 szklanki pełnotłustego jogurtu greckiego
0,5 szkalnki sosou jagodowego(2 szklanki jagód mieszamy z  1 łyżka syropu z brązowego ryżu(użyłam kilka kostek stewii ), 1 łyżeczka startego imbiru, 0,5 łyżeczki skórki startej z cytryny 0,25 łyżeczki cynamonu i gotujemy na wolnym ogniu ok 10 min)

Sposób przyrządzania:

Starannie wymieszaj quinoe, nasiona chia, siemię lniane , mleko i kakao. Mase wstaw do lodówki na godzinę lub dwie(ugotowałam wieczorem i włożyłam do lodówki na całą noc by zjeść na śniadanie). Udekoruj deser jogurtem i jagodami i podaj w ładnej szklance. Smacznego!




Pozdrawiam,
ABily


35 komentarzy:

  1. no ciezko rzucić cukier ;)
    ja nie pijam słodkiej herbaty ani kawy i nigdy w tych napojach mi nie brakowało cukru
    ale na inne słodkosci mam chęć i jak to jest chociaz nie muszę mieć do kawy nic słodkiego jak wiekszość np.ciacha
    to czasem mam ochote na czekolade ,alebo serniczek
    a jeżeli o chodzi o zmiane trybu zywienia jaki prponuje Sara no u mnie tez by nie przeszły tylko nasiona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć:)W tej książce Sarah próbuje wyjasnić jak to się dzieje,ze opanowuje nas ta "ochota" na słodycze. Wg niej to uzaleznienie, i choc normalnie mało używasz cukru to jednak nachodża Cię te chwile słabości(cos o nich wiem).By pozbyć się tego trzeba właśnie przejść detoks, odstawić wszystko. Najgorsze są 2 pierwsze tygodnie a potem jest coraz łatwiej obejśc sie bez cukrowych przekasek. Dla niektórych nie jest problemem zatrzymanie się po jednym ciastku, ale sa osoby ktore nie poprzestają na jednym ciastku czy czekoladce a ich waga jest daleka od idealnej a c za tym zdrowie, i zapewne samopoczucie też.wydaje mi sie,ze to do nich skierowana jest ksiażka, dla osób ktore widzą u siebie problem i chciałabym go wyeliminować.

      Usuń
    2. musze zastosować u mężą ,ale to bedzie trudne , dzięki :)

      Usuń
  2. Witaj
    Próbuję rzucić. Nie słodzę już kawy ani herbaty, staram się unikać słodyczy ale czasem opanowuje mnie taka "chcica" że muszę zjeść jedną pralinkę, kawałek czekolady. NIE umiem ( na razie ) zrezygnować z tej pokusy.
    Pozdrawiam gorąco i dziękuje za przepis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mam chwile słabości i nic nie jest mnie w stanie powstrzymać(pączki np:) mimo iz staram się unikac cukru w codziennych posiłkach. Dlatego staram się jeść normalny=zdrowy obiad, ale nie przesadzic by zostało miejsce na jakiś pyszny deser;)Pozdrawiam serdecznie i czekam niecierpliwie na noworoczny wpis u Ciebie:)

      Usuń
  3. eee tam, a dla mnie to jakas gruba przesada naprawdę. nie mam problemów z wagą, więc uważam, że nie mam co rzucać cukru. piję herbatę, słodzę ją. słodycze jadam w normie, ani się nie obżeram, ani nie skąpię. jem kiedy mam ochotę i uważam, że jeśli organizm mi sygnalizuje że ma ochotę na cos słodkiego, to mu tego dostarczam. druga sprawa, że po pierwsze na takie żywieniowe cyrki to trzeba mieć mnóstwo czasu i mnóstwo kasy. naprawdę. pewnie żebym jadła codziennie miseczkę orzechów, np. pistacji, nerkowców czy innych. ale skąd na to kasa?! ja + dwójka dzieci, tygodniowo na same orzechy ile by mi wyszło. a gdzie drogie warzywa, bop ekologiczne, drogie owoce, bo z ekologicznych sadów. gdzie chleb, pełnoziarnisty, bez glutenu, soli, na zakwasie, gdzie pół bochenka to jakies 5zł. nie ma opcji. nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara z Ciebie, musisz mieć świetny metabolizm:)Ja choc bardzo zdrowo się odzywiam to prawie namacalnie odczuwam każdy surplus cukru odkładajacy mi się w boczkach. Inny organizm, inny metabolizm.Tak jak napisałam powyżej, tez mi się wydaje ze ta ksiazka nie jest dla przecietnej osoby ale do takiej ktora ma powazny problem z jedzeniem, zdrowiem i chciałaby coś zmienic na lepsze:)

      Usuń
  4. W rzucaniu cukru i węglowodanów które są główna przyczyną odkładania się tłuszczu i wysokiego poziomu cholesterolu oraz zawałów serca pomaga skutecznie spożywanie większej ilości tłuszczu, który jest najbardziej wartościowym paliwem. nasz organizm nie ma enzymu kinazy glicerolu wiec nie jest w stanie odłożyć tłuszczu z tłuszczu, co można przeczytać w Biochemii Harpera, to co pitola wszędzie , że tłuszcz tuczy to jest jedno wielkie kłamstwo, a proponowanie jaki paliwo dla człowieka węglowodanów i cukru to wielka ściema zrobiona po to by ludzie tyli i chorowali.... ponadto logicznie rzecz ujmując do silników rakiet kosmicznych leje się wodór a nie sypie węgiel, a ludzki organizm to taka właśnie rakieta kosmiczna a nie piec węglowy, mamy mieć energię do życia i pracy a nie wydatkować jedynie ciepło do otoczenia i przysypiać po wysokocukrowym i węglowodanowyym posiłku :)) :)) ale konkludując można odstawić całkowicie cukier, ale zrobić sobie szwedzki dzień i raz w niedziele zjeść zdrowe ciastko,czy deser bezglutenowe/y ale np na melasie, miodzie chociaż i to cukier ;) chodzi o to by odstawić w 95% a co owoców, no trzeba większości nie jeść, pozostawiając sobie niewielkie ilości malin, jagód jeżyn, porzeczek bo one mają mało cukru, a da się ;) ciężko jest ale jakoś idzie bo właśnie testuję, jestem na diecie eliminacyjnej, mam wrażenie, ze dostałam drugie życie ;)

    serdeczności i powodzenia, żeby nie dać się zwariować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula-madrze napisałas o tłuszczu oraz cukrze:) Tylko szkoda,że tak mało osob na jakiejkolwiek diecie jest świadomych ww.Ja nie jestem na diecie i nie mam zamiaru być. Szukam drogi by zdrowo i lekko żyć. Nie ograniczam weglowodanów jako takich, ograniczam cukier przetwożony, z owoców nie zrezygnuje, jak dla mnie to bzdura totalna. Do tej pory nie zdawałam sobie,ze cukier dodawany jest prawie do każdego produktu począwszy od płatków kukurydzianych ktorymi faszerujemy nasze dzieci(a potem się dziwimy ze chorują na chorobe insulinową, że maja nadwagę, że są nadmiernie pobudzone, agresywne, maja ADHD,niepotrzebne skreślić*), ketchupu czy sosu pomidorowego.Niech mi ktoś wyjaśni po co cukier w sosie pomidorowym? I o nie, niedzielnemu ciastu niegdy nie mówie nie;)

      Usuń
    2. Ja jestem na eliminacyjnej z wyboru ze względów zdrowotnych, i na razie tak zostanie nie mam już 25 lat że mogę wszystko i bez ograniczeń bo to właśnie teraz się mści na mnie to bez ograniczeń kiedyś ;) a owoce... no cóż nikt Ci tego nie powie bo i po co, owoce co wyłącznie woda i cukier... taka prawda, córka studiuje żywienie człowieka - no taka jest bolesna prawda choć byśmy jej bardzo ale to bardzo nie chcieli to badania chemiczne to potwierdzają ;) a cukier do ketchupu dodaje się dla złamania kwasowości pomidora, to normalne, sama kiedyś dawałam cukier do zupy pomidorowej czy ogórkowej, nadaje charakteru, ot i tyle :), a i niedawno widziałam bezglutenowe płatki kukurydziane i siezastanawiam jakie w takim razie były do tej pory... :)

      Usuń
    3. no i trzeba by ich zjeść ok 30 kg dziennie by dostarczyć tyle witamin i minerałów co jest w 1 jajku... ;)

      Usuń
  5. Książka raczej nie dla mnie, choć przyznaje ,że" nie trawię " chyba wszystkich książek o diecie, zmianie nawyków żywieniowych.....nie spożywam zbyt dużo cukru, niezbyt często sięgam po ciastka, czekoladę czy cukierki, ale nie wyobrażam sobie kawy bez cukru...pewnie można to rzucić, ale dlaczego miałabym sie męczyć a moze nawet katowac i pozbawiać smaku jaki lubie....no a juz wyrzeczenie się owoców dla mnie jest nie do pojęcia....Tobie zycze powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)Oczywiscie że nie musisz nic zmieniac jesli uwazasz, że nie odczuwasz takiej potrzeby. I podobnie jak ty absolutnie nie rozumiem kwestii odstawiania owoców...jakichkolwiek!Sarah wymienia banany i jabłka jako najbardziej zasobne w cukier i to je powinnismy wykreslić z jadłospisu jako pierwsze.Dla mnie to niepojęte.

      Usuń
  6. Uważam że jeść powinno się wszystko tylko z umiarem i przede wszystkim to co w danyn sezonie jest dostępne. Np.zimą jak widzę propozycje tych zdrowoodżywiających się na sałatkę ze szklarniowych pomidoró , ogórków , rzodkiewki i sałaty doprawionych toną pestycydów .....to gdzie tu zdrowie???? A może sięgnąć po kiszoną kapustę, ogórki kiszone, buraki na wiele sposobów.... truskawki , maliny z Chin , cytrusy kompane w chemii.......jabłko to owoc zimowy , jesienny ....Zsiadłe mleko, kefir a nie mleko kokosowe czy inne wynalazki.
    Nie dajmy się zwariować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszne podejście odnośnie spożywania sezonowych produktów. Tak jak napisałam to opinia po przeczytaniu ksiazki, w Australii wszystkie owoce i warzywa sa dostępne przez cały rok i nikt tam sie nie przejmuje za bardzo sezonowością.Oni akurat nie mają problemów z importem warzyw np z Azji:) Dlatego mozliwe,ze dla ludzi stamtąd propozycje z ksiazki maja sens.Dla Europejczyków juz niezbyt.Natomiast kwestia mleka, spozywania nabiału dla jednych moze być sezonowa moda(bo to tak fajnie pokazac się z mlekiem migdałowym, sojowego nie polecam ze względu na wpływ na naszą gospodarke hormonalna), wymógspowodowany nietolerancja laktozy ale też podejscie ideologiczne. Nie kazdy jest za tym by ekspoloatowac krowy, ktorych naturalna laktacja pojawia się tylko po ciazy.To tak jakby zmuszac kobietę karmiąca do wychowywania swojego dziecka na swojej piersi do pelnoletności albo nawet dłuzej. Ile osób tyle punktow widzenia...

      Usuń
  7. Zaintrygowałaś mnie tymi krowami.....wydawało mi się że krowy z natury prawie całe swoje życie dają mleko ...bo do tego są stworzone ....a w jaki sposób hodowca krów " zmusza " ją do produkcji mleka. Chyba coś mocno naciągana ta teza..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo, iz całe swoje dorosłe życie spedziłam na wsi i miałam do czynienia z krasulami na codzien to ten fakt odkryłam bodajże kilka tygodni temu.Krowy ciagle daja mleko bo ciagle są dojone.Podobnie jak inne ssaki ich gruczoły mleczne uaktywniaja się po urodzeniu a potem z czasem przestaja produkowac mleko, tak jak kobiety po porodzie karmia do okreslonego momentu a potem przestają. Jednak ich codizenny udój powoduje, że on cale życie produkuja mleko, całe ich życie są eksploatowane. Ktoś mógłby się kłócić przeciez nie ma w tym nic złego, krzywda im się nie dzieje...Ale czy aby na pewno? Jak już nie daja mleka lub nie rodzą cieląt ida prosto do rzeźni - taki jest los krów.Nikt nie trzyma krowy z czystej sympatii, liczy się produktywnosc.

      Usuń
  8. Ograniczam spożycie cukru jak tylko mogę ale jakoś nie wyobrażam sobie swojej diety bez świeżych owoców...
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. przyznaje racje stwierdzeniu, iz to glownie cukier jest odpowiedzialny za nadprogramowe kilogramy! a jesli polaczymy duze i te same proporcje cukru i tluszczu, zafundujemy sobie nie tylko nadwage, ale rowniez cukrzyce.
    jesli chodzi o mnie, staram sie uzywac cukru jak najmniej! nie slodze herbaty ani kawy, staram sie unikac slodyczy, a jesli juz naprawde mam na nie ochote, zastepuje je np. rodzynkami, ktore praktycznie zawsze i wszedzie sa dostepne :) generalnie uciekam w owoce, surowe lub suszone, orzechy, migdaly itp... oczywiscie wszystko w granicach rozsadku, a nie calych opakowanna raz ! :)
    nie pijam gazowanych napojow, pseudo 100% sokow w kartonach, a cole spozywamod wielkiego dzwona, jako dodatek do drinkow ;)
    ogolnie mowiac, staram sie odzywiac zdrowo, wprowadzajac do swojej kuchni zdrowe produkty oraz ich jeszcze zdrowsze 'zamienniki' :)
    ale tak samo jak Ty, nie wyobrazam sobie abym miala zrezygnowac z owocow!!
    rozumiem jednak idee cukrowego detoksu, bo jak cos rzucac, to rzucac, i na to niestety nie ma polsrodkow! to tak ja z paleniem papierosow, jak sie rzuca, to calkowicie, a nie poprzez zmiane na e-papierosa, ktory, jak obserwuje, jest ostatnio bardzo modny.

    koniecznie musze tutaj wspomniec, ze od nowego roku nie jem zadnych slodyczy, oprocz tych wspomnianych na poczatku, naturalnych. reszta diety zbilansowana. zgubilam od tego czasu wystajacy brzuszek w jego dolnej czesci ;) czyli moj 'detoks' dziala!

    a deser wyglada bardzo smakowicie, sprobuje napewno! :))

    serdecznie Cie pozdrawiam! :)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze cie zmartwić, w ksiazce Rzucam cukier przeczytałam,ze suszone owoce tez są "złe" bo zawieraja te same jesli nawet nie wieksze ilosci cukru co swieże. Tym równiez autorka mnie zaskoczyła.Całe życie byłam przekonana, ze owoce sa dobre, nalezy ich jeść jak najwiecej pod wszelaka postacią a tu taki klops...
      Gratuluje utraty brzuszka i 3mam kciuki za twoj detoks:)
      pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  10. Miałam te przyjemność być na warsztatach dotyczących słodkiego ale nie cukrowego. Było obrzydliwie słodko choć cukru nie uzywaliśmy. Ksylitol nawet mi odpowiada, stewia niestety całkiem nie, podobnie sztuczne słodziki, o których działaniu tez sporo się mówi.
    Cukier... biała śmierć i samo zło, podobno tak jak i pszenna mąka, konserwanty, mleko, jajka... i cała masa innych produktów.
    Najbliżej mi do stwierdzenia, że w jedzeniu najważniejsze jest racjonalne podejście.
    Książkę, o której napisałaś mam właśnie z tych warsztatów. Przejrzałam dokładnie zarówno przepisy jak i resztę rad i porad. I niestety całkiem nie jest to pozycja dla mnie. Tak jak i Ciebie przeraziło mnie ile trzeba mieć pieniędzy by kupować proponowane w przepisach produkty. Nawet na ksylitol mnie nie stać przyznam szczerze. Łyżeczka do kawy to mały pikuś ale co z wypiekami?
    Staram się ograniczać cukier w tradycyjnych recepturach, zastąpić go częściowo miodem, czy cukrem trzcinowym, ale wyeliminować go nie potrafię. Nie wspomnę o rezygnacji z owoców... Musiałabym dietę ograniczyć jeszcze bardziej, bo przecież dzieciaki są bez mleczne, i maja alergie na szereg produktów. Musimy kupować drogie produkty bez konserwantów, sery z mleka koziego tez nie tanie, zawsze jest pod górkę a było by jeszcze gorzej.
    W końcu jak rezygnować to nie w samotności tylko cała rodziną. Już teraz mam problem ze stołówka w szkole czy żywieniem w przedszkolu...
    Pozdrawiam cieplutko!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co rusz słyszymy o grupie produktów ktore sa złe. Czasami zastanawiam się czy kiedyś nie usłyszymy, że warzywa ktore sa takie zdrowe za pare lat też komus podpadną i znajda się na zakazanej liscie tak jak teraz owoce(bo cukier zawierają!);P
      Czytałam o Twojej relacji z warsztatów i własnie najbardziej ciekawi mi jak zastapic cukier w pieczeniu, z każdej dziedziny życia potrafię go wyliminowąc ale jak piec bez cukru by wypieki smakowały jak wypieki a nie jakieś wypiekopodobnestwory. Nie chciałabym rezygnować z tej czynności bo autentycznie sprawia mi przyjemnosc i relaksuje;)
      Współczuję ci, że musisz sie borykac z alergiami u dzieciaków,to musi byc bardzo stresujace i wymagajace, nie wspominajac właśnie jak załatwić by mogły jeść zdrowe dla nich posiłki poza domem.Pozdrawiam serdecznie;)

      Usuń
    2. Do wypieków podobno najlepszy jest ksylitol... tylko ta cena!
      Miłego wieczoru :)

      Usuń
  11. Jestem na diecie jaglanej:)a cukier musiałam eliminować z diety ze względu na cukrzycę i się dało:))kilkanaście lat nie słodzę kawy czy herbaty,a cukier zamieniłam na ksylitol i to w małych ilościach:))pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow,super, gratuluję:) Musze wreszcie zakupić ksylitol a wtedy moze przestanę mieć wyrzuty sumienia piekąc ciasto na niedzielę:)Pozdrawiam serdecznie;)

      Usuń
  12. Przygotowałaś niezwykle ciekawy i wartościowy wpis! Dziękuję! Przepis na zdrowy deserek zapowiada się smakowicie! Chętnie poznam więcej sprawdzonych przez Ciebie potraw!!!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje i czekam na Twoje wpisy:)
      Ściskam:)

      Usuń
  13. Świetny wpis;) Ja jestem też wegetarianką choć dążę do weganizmu ale to jeszcze długa droga. Również przechodzimy fascynacje różnymi dietami i po jakimś czasie różnie z tym bywa. Nie używamy cukru w domu, nie piję kawy ani herbaty więc mam problem z głowy ale moją zmorą są słodycze... miewam napady i potrafię całą czekoladę zjeść lub ptasie mleczko a potem mam wyrzuty...
    To chyba moja największa słabość...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie jak ty, słodycze to moja zmora,ale zdaje sobie sprawe,ze to jest właśnie cukrowe uzależnienie.Chciałabym spróbowac kiedyś detoksu ale w chwili obecnej nie mogę sobie pozwolić na eliminację owoców z diety:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  14. Droga ABily też mam tą książkę. I o ile część teoretyczna poukładała mi znów wszystko w głowie, o tyle jadłospisy są od czapy. Ale też wynika to z tego co piszesz Sara żyje w Australii: tam wszelkie orzechy, nasiona, mąki orzechowe, świeży kokos, olej kokosowy są tanie i szeroko dostępne.Też klimat sprawia, że brokuły z orzechami są ok. Wiem jak jadłam we Włoszech, czy w Portugalii w upały. Po prostu nie chce się tyle jeść. Nie ma w Australii północnej ciężkich zim. Dlatego muszę wypracować sobie własne przepisy, z naszych rodzimych specjałów. Jeśli chodzi o detoks - to jak sama nazwa musi być radykalny. Ja właśnie stosuję w 99%. Wiem po dietach zdrowotnych, że tylko radykalizm w krótkim czasie coś zmienia. Potem można już odpuścić trochę i delektować się owocami raz na jakiś czas. Ogólnie cieszę się z tej książki, bo dała mi wiele zapału. Fajnie że o niej napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie to wszystko ujęłaś;)Rzeczywiscie ta ksiażka nie jest przeznaczona dla osób zamieszkujacy naszą strefę geograficzną. Mam nadzieje, że detoks Ci słuzy:) 3mam kciuki i dziękuję za wizytę i wpis.Pozdrawiam:)

      Usuń