wtorek, 3 sierpnia 2010

Dzień dziecka czyli w krakowskim ZOO i nie tylko

Dzisiaj zrobiłam sobie dzień dziecka i pojechałam do ZOO.
Zjadłam lody na ławeczce podglądajac małpy śmigające po drzewach.



Obfotografowałam wszystkie możliwe hortensje w parku, a mają sie tam czym pochwalić, wystarczy spojrzec na te niebieskie śliczności.



Zaprzyjazniałam sie z lamą, chociaż jej mordka mówi co innego.



Zachwycałam sie surokatkami, które nawet jak nic nie robią to są urocze,



małymi świnkami wietnamskimi, poobserwowałam pantery snieżne w trakcie sjesty,karmienie fok, a na koniec pogłaskałam nawet osła...



A potem obejrzałam kolejnego osła juz w kinie oglądajac Shreka 4 w trójwymiarze i uśmiałam sie do łez...

I kupiłam ksiażkę Julii Child- Moje życie we Francji.Zapowiada sie interesująca lektura.



To byl bardzo udany dzien...

16 komentarzy:

  1. Apetyczna książeczka....sama chętnie bym ją wciągnęła :)
    Hortensje cudowne....fajny dzień miałaś :)

    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdziwy Dzień Dziecka sobie zrobiłas!
    Super zdjęcia!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. W każdym z nas drzemie dziecko;-0

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne fotki. A książkę sama bym chętnie przeczytała, bo film mi się niesamowicie podobał. Widziałaś go? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Film Julie & Julia widzialam w ostatnie Boze Narodzenie i sie w nim wprost zakochalam, a potem to juz szukalam filmikow na youtube z jej udzialem i uczylam sie robic prawdziwy francuski omlet:)Moze kiedys po prostu Ci ja pozycze do poczytania???

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach...zazdroszczę takiego dnia. Super relaks! a książkę też bym chętnie przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie czasem pobyć dzieckiem!!!
    Tak mało mamy czasu z życiu na proste przyjemności...
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  8. Miło tak sobie naładować wewnętrzne akumulatorki, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiadam tutaj :) Nie dostałam żadnego maila, nawet w spamie nie ma :/ Spróbuj może na inny adres: pruimpje na gmail.com. A książkę chętnie kiedyś pożyczę :)
    A jeśli użyłam czegoś z Lifehouse to nieświadomie, bo nie pamiętam :P Chociaż ogólnie uwielbiam cytować teksty piosenek!
    Czekam na tego maila!

    OdpowiedzUsuń
  10. lama nie probowala pluc? :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. UWIELBIAM LODY GRYCIAN-SORBETOWE,BARDZO PODOBAJA MI SIE HORTENSJE MAM JEDNA NA DZIAŁCE ALE NIE JEST TAKA OKAZAŁA JAK TA Z TWOJEGO ZDJĘCIA.ŚWIETNE ZOO.KOCHAM PIESKI PRERIOWE,JAK TAK STOJĄ NA TYCH ŁAPKACH ,MILUSIE :)
    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  12. wspaniały dzień, zazdroszczę! a lodziki sorbetowe też bym chętnie pochłonęła :))))

    OdpowiedzUsuń
  13. o, nad tą książką też chodzę, bo film był świetny! daj znać jak przeczytasz, czy Ci się spodobała, z mięsem mam tak samo :) miło mi, że zajrzałaś na mój blog i bierzesz udział w zabawie, pozdrawiam, Karmeleiro

    OdpowiedzUsuń
  14. hahaha, opowiadałam akurat coś mężowi jak pisałam komentarz i nie wiem czemu, nieświadomie wpisałam fragment wypowiedzi, oczywiście nic z mięsem nie powinno się tu pojawić :D ale się uśmiałam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale miałaś udany dzień. Też czasem otrzebuję takiego dnia dziecka.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. surykatki są świetne. Babeczki pod spodem mniamniuśne . Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń